Rozmowa z Jerzym Lewandowskim, prezesem Grupy Stocznia Gdynia, nowowybranym przewodniczącym Forum Okrętowego.
- Czy na koncie stoczni są wszystkie zaliczki na budowane statki?
- Tak, wszyscy armatorzy regulują swoje zobowiązania.
- Terminowo?
- Czasami zdarza się tak, że środki wpływają do nas później niż byśmy oczekiwali. Często się dzieje tak, że bank uruchamia później finansowanie dla armatora. Czasami procedura wystawiania gwarancji przez Korporację Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych się przedłuża, trwa wymiana korespondencji. Często są więc kilkudniowe opóźnienia. Wszystko co się działo ostatnio w stoczni można w ten sposób, racjonalnie wytłumaczyć.
Trzeba pamiętać, że czynnością uruchamiającą zaliczki są zdarzenia technologiczne. Pierwsza zaliczka na zakup blach ma miejsce po uruchomieniu finansowania, następna po położeniu stępki, po wodowaniu…
- Ale opóźnienie takiej wpłaty ma swoje konsekwencje dla stoczni, wstrzymuje się prace, a stal drożeje niemal z dnia na dzień. Armator naprawi szkody
wynikłe z opóźnienia?
- Jeżeli opóźnienie jest istotne to oczywiście powoduje to zahamowania w procesie budowy statków, choćby dlatego, że stocznia nie ma środków, aby płacić poddostawcom. Ale podkreślam, że obecnie armatorzy unikają celowych opóźnień. To przedłuża proces budowy statku. Dla nas groźniejszym zjawiskiem jest opóźnianie finansowania wynikające z oczekiwania na gwarancje Skarbu Państwa, na podpisanie umowy kredytowej. gdy te sprawy są dograne, problemów z zaliczkami z reguły nie ma.
- Ale opóźnienia z ostatnich dni budzą zrozumiałe emocje. Stoczniowcy pytają wprost – czy dostaniemy wypłaty na czas? W grudniu to pytanie jest szczególnie ważne.
- Absolutnie nie było takich sytuacji, żebyśmy opóźniali wypłatę z powodu opóźnienia zaliczek od armatora. Ostatnio zbiegły się w czasie terminy płatności czterech zaliczek od jednego armatora. Mimo pewnego opóźnienia nie ma zagrożenia dla wypłat pracowników.
Cała romowa w poniedziałęk w Dzienniku Bałtyckim i na łamach serwisu gdynia.naszemiasto.pl
Autor artykułu: (a)